photo pracujzemnastrzalka_zpsc639fd20.png
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Półmisek warzyw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Półmisek warzyw. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 marca 2015

Pesto z jarmużu i orzechów nerkowca


   Już prawie zapomniałam, jak słońce poprawia nastrój. Nagle wszystkie smutki i zmartwienia rozpraszane są przez złociste, radosne promyki, a Ty zaczynasz się zastanawiać, dlaczego miałaś/eś nadąsaną minę. Przecież jest pięknie! Jasno! Ciepło! Och, zatęskniłam... Na Wyspach wszyscy, nawet Ci "najmniejsi" witali każdy dzień szerokim uśmiechem i obcałowaniem przyjaciół. Widząc wszędzie naokoło zadowolone, przyjazne twarze, nie chce się tracić czasu na żale. A czy my tak potrafimy? 

Hej, spróbujcie jeden dzień cieszyć się dosłownie WSZYSTKIM. Małymi rzeczami. I uśmiechajcie się. Przecież idzie wiosna!

Nie zapominając o tym - już niedługo pikniki! A po piknikach plaża! Nie ma co zajadać smutnych, (jeszcze) zimowych dni precelkami, tylko zacząć zmieniać dietę. I pomyśleć o tym, co nie tylko niskokaloryczne, ale też zdrowe. 

Taki właśnie jest jarmuż. Słyszeliście o nim? Piękne, duże liście o intensywnej barwie zieleni, ale aparycji niekoniecznie zachęcającej do jedzenia. 
Za to jego właściwości- owszem! 

Jarmuż:

  • zawiera białko, błonnik, witaminy C i K (jej niedobór może powodować raka piersi, jajników,okrężnicy, pęcherzyka żółciowego, wątroby) wapń, potas
  • dzięki zawartości sulforafanu ma właściwości antynowotworowe- zapobiega przede wszystkim rakowi prostaty, płuc i jelita grubego
  • ma także beta karoten, luteinę, zeaksantynę, które również zapobiegają rozwojowi nowotworów
  • wspomaga oczyszczanie organizmu
  • wspomaga pracę układu sercowo-naczyniowego
  • reguluje ciśnienie krwi
  • zapobiega anemii
  • zapobiega miażdżycy
  • zmniejsza nadmierne krwawienia miesiączkowe
  • pomaga chronić żołądek i dwunastnicę przed wrzodami
  • zapobiega rozwojowi kurzej ślepoty
Jeśli jednak masz problemy z tarczycą- jarmuż niekoniecznie jest dla Ciebie - zawiera goitrogeny, które mogą obniżać poziom jodu w organizmie, prowadząc do zaburzeń hormonalnych. 

Jarmuż najlepiej gotować na parze, można go też jeść na surowo!

PESTO Z JARMUŻU I ORZECHÓW NERKOWCA


Składniki:
  • 3 szklanki posiekanych liści jarmużu 
  • ok. 1 szklanka orzechów nerkowca
  • oliwa czosnkowa
  • ok.2-3 ząbki czosnku
Przygotowanie:

Zacznij od obrania jarmużu z białych części i dokładnego umycia liści. Pokrój je i odmierz 3 szklanki. Możesz utrzeć pesto w moździerzu, jednak ja polecam przecisnąć liście wraz z orzechami przez maszynkę do mielenia mięsa, a na koniec dodać przeciśnięty przez praskę czosnek. Dodaj oliwy czosnkowej tak, by otrzymać pożądaną konsystencję. Możesz dodać soli do smaku. 

Smacznego!
Paulina




MOGĄ CI SIĘ SPODOBAĆ:



          


Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!


niedziela, 4 stycznia 2015

Szybka porcja pysznego zdrowia - zupa szpinakowa

     
        Trzeba być chyba wyjątkowym dzieckiem, by lubić i bez zastrzeżeń jeść szpinak. Pamiętam, jak sama patrzyłam na niego z obrzydzeniem, chociaż ostatecznie przekonał mnie do niego Popeye, jako że już po zjedzeniu jednej puszki tej zieloności magicznie rósł duży i silny. A, Bóg wie, ja bardzo chciałam szybko urosnąć. Jako filigranowy maluch, miałam kiedyś nawet niewdzięczne przezwisko "Krasnal".
I nie chcę nawet dociekać, czy to działo się naprawdę, czy tylko hulała moja bujna, dziecięca wyobraźnia, od razu po szpinakowym obiedzie czułam się niezwyciężona i...wyższa.

Tak jak Popeye udało się jakoś pokonać moje (nie do końca uzasadnione) uprzedzenia, to dieta wegetariańska pozwoliła mi w pełni odkryć potencjał szpinaku i bezwarunkowo go pokochać.

Niestety szpinak nadal ma swoich zagorzałych przeciwników, zwłaszcza wśród męskiej części globu, między nimi twardo stoi też mój Marcin. Uff...trochę chyba ryzykuję tym przepisem.

Chociaż wczoraj skrzywił się na sam dźwięk słowa "zupa szpinakowa ", to po zjedzeniu (całej miseczki!!!) ogłosił..." moja idealna dziewczyna, nawet szpinak umie dobrze przyrządzić". I to ostatecznie przekonało mnie, że warto ten przepis zamieścić. Bo sami powiedzcie, co daje większą radość i satysfakcję dla kucharza - przyrządzenie ciasteczek dla miłośnika słodkości czy stworzenie dania z ryzykownego składnika i usłyszenie "to było pyszne!" od jego przeciwnika...?

PYSZNA I ZDROWA ZUPA SZPINAKOWA



Składniki:

  • 450g szpinaku mrożonego (1 opakowanie)
  • 3 łyżki kaszy manny
  • 4 jajka
  • ok. 4 ząbki czosnku (ja dodałam swojskie, malutkie więc było ich około 8,9)
  • 4 łyżki śmietanki 30 % (jeśli chcesz)
  • sól i pieprz (jeśli potrzebne)

Przygotowanie:

Ugotuj jajka na twardo. Obierz je ze skorupek i pokrój w drobną kostkę.
Zagotuj litr rosołu z kurczaka. Kaszę mannę rozprowadź w szklance zimnej wody. Jeśli wsypiesz ją bezpośrednio do zupy, brzydko się poskleja. 
Kiedy rosół się zagotuje, wlej szklankę kaszy manny i gotuj wszystko 15 minut.
Dodaj szpinak, zmniejsz ogień na minimalny, tylko tak, by szpinak się rozpuścił.Wciśnij ząbki czosnku (do smaku). Dodaj śmietankę, sól i pieprz, jeśli chcesz.

Smacznego!
Paulina

P.S. Próbowaliście już oleju kokosowego? Podzielcie się wrażeniami!




Popularne posty :




Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!

czwartek, 27 listopada 2014

Zimno i chorowito, więc FRANCUSKA ZUPA CEBULOWA


      Moja mama się rozchorowała. Ale jak to typowy twardziel, nie poddała się i poszła do pracy. Cały poranek myślałam, co zrobić, by wspomóc trochę jej leczenie i jednocześnie przyrządzić jej coś tak pysznego, by od razu poczuła się lepiej. Dodatkowo, tego dnia miałam dużo na głowie i potrzebowałam przepisu szybkiego, najlepiej łatwego do odgrzania i idealnie rozgrzewającego. W głowie kotłowało mi się milion pomysłów, lecz nagle nadeszło oświecenie. Zupa! Czemu nie pomyślałam o tym od początku? Nie mam pojęcia. Pewnie byłam trochę zakręcona  kompletnie obezwładniona ilością obowiązków ostatnich dni. Dla mnie zupa i kurczak to takie dwa dania, które zapisują się w moim sercu jako "pocieszające, leczące jedzenie". Nie ma nic lepszego niż gorąca, jedwabiście gładka, aromatyczna zupa rozlewająca się ciepłem w wyziębionym brzuchu po ciężkim dniu. Lub kurczak (w każdej możliwej postaci), który dla mnie jest esencją polskości i ciepła domowego ogniska. Na szczęście (juppi!) zaczyna się ten okres, kiedy zajadanie się zupami, kurczakiem, ciasteczkami i ciastami - no i pancakesami na śniadanie! jest wręcz wskazane, tak więc moja kuchenna wyobraźnia szaleje z radości. 
Francuską zupę cebulową podaje się w niemal każdej restauracji, i, choć chodzi za mną jak cień od wielu lat, wstyd się przyznać, nigdy jej nie próbowałam.Tutaj następuje minuta ciszy. Muszę więc podkreślić, że nie mam odniesienia do oryginalnego smaku tej potrawy. Jednak, jakby się nad tym dobrze zastanowić, jaki jest ten oryginalny smak? Pewnie najlepiej byłoby udać się do Francji i tam skosztować tego specjału. Chociaż (palcem drapię się w czoło) czy myślicie, że w KAŻDEJ restauracji, w KAŻDYM domu ta zupa będzie smakować tak samo? Chyba całkiem pewnie mogę założyć się, że nie. Dlaczego? Właśnie dlatego, że kuchnia jest piękna. Jest zmienna, zaskakująca, nieustannie "odświeżana". Za każdym razem, jedząc niby to samo danie, o identycznej nazwie i prawie identycznych składnikach, można skosztować odrobiny duszy przyrządzającego je kucharza. Każdy z nich ma swój "tajny" składnik lub sposób wykonania, który kompletnie zmienia smak podstawowego przepisu lub dodaje do niego tę tajemniczą nutkę. 
Bardzo podobnie było z przepisem na pasta alla puttanesca, który, zaintrygowana, przyrządziłam kiedyś na obiad, oczywiście, nie próbując tak zwanego oryginału. Kilka miesięcy później zamówiłam pastę o tej samej nazwie w restauracji, chcąc porównać ją z moją. Sama nie wiem, czy byłam zawiedziona czy raczej szczęśliwa, że mój przepis okazał się smaczniejszy. Robiąc widelcem mało eleganckie esy-floresy w restauracyjnym talerzu, porównałam składniki. Te same. A więc co sprawiło, że moja potrawa była lepsza? A wierzcie mi, jestem bardzo krytyczna jeśli chodzi o moje kuchenne rewolucje... Czy tamtejszy kucharz miał gorszy dzień, a może gotowanie dla "mas" już mu zwyczajnie zbrzydło? W sumie, nie byłabym zdziwiona, sama zastanawiałam się kiedyś, co stałoby się ze mną, gotującą dla takiej ilości ludzi, którzy, owszem, zjedzą, ale raczej rzadko powiedzą coś miłego? Jeśli jedzenie jest źle przyrządzone, nie smakuje, wtedy wzywa się kucharza. A jeśli jest przepyszne i nigdy lepszego nie jedliśmy? Wtedy zazwyczaj rozkoszujemy się nim, przekazujemy znajomym, rodzinie, ale... kucharzowi niekoniecznie. A może powinniśmy to robić? 
Kiedyś wybrałam się z Marcinem do nowo otwartego baru sushi. Obok nas siedziała starsza para i bez skrępowania, głośno, nawet bardzo głośno, zachwycała się zamówionymi daniami. Przy czym bawili się świetnie, swobodnie włączając w tę zabawę wszystkich w restauracji. Kiedy skończyli, poprosili kelnera o przywołanie szefa kuchni. Widziałam w jego oczach niepewność, pewnie oczekiwał wymyślania i narzekań. Zamiast tego, zobaczył dwoje ludzi, którzy byli zakochani w jego potrawach. W bardzo wylewny sposób wyrazili swoją wdzięczność i aprobatę, a na koniec razem z nim wychylili kieliszek sake. 
Obserwując tę sytuację, uświadomiłam sobie, że powinniśmy dziękować i chwalić nie tylko domowych kucharzy, ale także tych w restauracjach. Przecież sama wiem, z jakim dreszczykiem czekam na reakcję moich gości. To ona napędza mnie do działania i to dzięki niej wciąż chcę odkrywać więcej i gotować lepiej. 



Przechodząc do MOJEJ francuskiej zupy cebulowej, jej smak...zaskoczył mnie. Uwielbiam cebulę ( co może nie jest powodem do dumy) i wiem, że dzięki niej wiele potraw nabiera niesamowitego aromatu. Jednak nie spodziewałam się, że sama może stanowić taki smakołyk. Cały sekret tej zupy tkwi chyba w powolnym duszeniu cebuli i w pomieszaniu różnych jej odmian. Chciałam przyrządzić coś prostego, ale jednocześnie wyjątkowego, i, na szczęście, udało się, Jej smak jest delikatny, co też było dla mnie dużą niespodzianką, Bałam się dodawać większą ilość, by nie przesadzić z aromatem, ale następnym razem będę bardziej hojna. Podawana z grubą pajdą chleba i posypana serem Corregio , była, tak dla mamy, jak i dla mnie oraz wszystkich zajadających domowników jak manna z nieba. Raz, dwa, trzy wypełniła dom niezwykłym zapachem,a nasze brzuchy błogim spokojem. 
Pamiętajcie, że cebula musi dusić się długo i na naprawdę maleńkim ogniu, jeśli widzicie, że zaczyna się przypalać lub za mocno rumienić- dodajcie oliwy. Powinna być pięknie zeszklona i delikatnie, bardzo delikatnie, zrumieniona. 
Jak bardzo chciałabym używać ekologicznego wywaru z wołowiny, niestety nie miałam czasu na jego ugotowanie, poza tym mam grzeszną słabość do tego z kostki. Połączyłam więc niedobre z najlepszym i użyłam domowego wywaru warzywnego i wołowego, kupnego. Jeśli macie czas i ochotę na zrobienie własnego wywaru- gorąco Was do tego zachęcam! 

FRANCUSKA ZUPA CEBULOWA







Składniki:

  • 3 duże cebule, 2 białe i jedna czerwona (lub Waszego wyboru)
  • łyżka masła klarowanego i oliwa z oliwek
  • litr wywaru warzywnego i litr wywaru wołowego
  • 1 łyżka octu balsamicznego
  • ser Corregio 
  • pajda chleba
Przygotowanie:

Obierz cebule i posiekaj je na krążki. Rozgrzej w dużym garnku łyżkę masła klarowanego i trochę oliwy z oliwek. Wrzuć cebulę, pomieszaj, przykryj garnek i duś na maleńkim ogniu ok. 40 minut, aż cebula będzie miękka i delikatna. Od czasu do czasu mieszaj i sprawdzaj, czy się za mocno nie rumieni i nie podsmaża. 
Pod koniec duszenia zwiększ na chwilę ogień, zdejmij przykrywkę i chwilę podsmaż cebulę.
Wlej podgrzany bulion, zamieszaj, dodaj ocet balsamiczny i gotuj jeszcze 10 minut.
Podawaj z pajdą chleba, posypaną dużą porcją sera. 

Smacznego!
Paulina




Popularne posty :


Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 
Podziel się swoją opinią!
Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!

piątek, 7 listopada 2014

Z serii podstawy kucharzenia : bulion warzywny

    Ostatnio pisałam o tym, że zupy krem są najzdrowsze, gdy gotuje się je na domowym wywarze. Tylko co, jeśli nie bardzo mamy pojęcie, jak takowy przyrządzić? Wielu z nas na szybko (lub dla smaku), używa kostek rosołowych, choć mamy pełną świadomość, że są one przesycone chemią... Myślimy, że ugotowanie własnego bulionu to nie lada wyczyn i mnóstwo zmarnowanego czasu, którego i tak nie mamy pod dostatkiem. Nic bardziej mylnego! Dziś mam dla Was przepis (z małymi zmianami) z książki "Kuchnia dietetyczna" z milionem świetnych, nisko tłuszczowych pomysłów na posiłki. Już od dawna chodziło mi po głowie przygotowanie domowego bulionu, więc wczoraj w końcu wcieliłam zamiary w życie. I okazało się- nic prostszego! Wieczorem wlałam wodę do dużego garnka, dodałam warzywa i miałam święty spokój przez następne dwie godziny. A dziś, po wystygnięciu, zamroziłam. Teraz wystarczy rano wyjąć potrzebną porcję z zamrażalnika, a po powrocie z pracy raz, dwa, trzy, przyrządzić super zdrową, jakątylkosobiezamarzę zupę!

BULION WARZYWNY





Składniki:
  • 1 duża cebula pokrojona w talarki
  • 1 duża marchewka pokrojona w kostkę
  • 1 seler naciowy pokrojony w talarki
  • 2-3 ząbki czosnku pokrojone w plasterki
  • 1 liść laurowy
  • natka pietruszki pęczek, posiekana
  • pół łyżeczki zmielonej gałki muszkatołowej
  • 2 l wody
  • sól i pieprz
Przygotowanie:

Do garnka wlej dwa litry wody, przygotuj warzywa, wrzuć do garnka, przykryj pokrywką i zagotuj. 
Jeśli pojawią Ci się szumowiny (nieczystości na wierzchu, których nie powinno być), zdejmij je łyżką cedzakową. Zmniejsz ogień i gotuj ok. 45 minut pod częściowym przykryciem. Ostudź ( może być przez noc). 
Przelej wywar przez sito (jeśli chcesz mieć czyściutki wywar, pokryj sito kawałkiem muślinu). Pozostałe na sitku warzywa wyrzuć lub, jeśli chcesz re-use wszystko, zamroź. 
Wywar możesz przechowywać w lodówce do 3 dni.

Smacznego!
Paulina

środa, 5 listopada 2014

Zupa krem marchewkowa-lova

Dla mnie to taka trochę  zupa miłości. Zawsze kiedy ją przyrządzam, czuję się naprawdę dobrą dziewczyną, siostrą, córką, przyjaciółką...Przede wszystkim dlatego, że jest super zdrowa. Jeśli robisz ją na wywarze domowym i z masłem klarowanym- nie ma w niej chyba nic niechcianego. A nawet jeśli, to pewnie drobne i niewarte uwagi, zwłaszcza po zaczerpnięciu pierwszej łyżki- kompletnie o wszystkim zapomnisz. Zawsze gotuję ją, kiedy mam ochotę kogoś zaskoczyć lub po prostu sprawić przyjemność. Moja mądra mama mówi, że zupa ta uzupełnia kolagen jak żaden krem nie potrafi. A że marchewek teraz mamy pod dostatkiem, aż grzech tego nie wykorzystać. Posłuchaj The Brand Perry- All your life podczas przygotowywania. Wprawia w nastrój. Niedługo też podzielę się z Wami przepisem na pyszne ciasto marchewkowe.
Do dzieła!

ZUPA KREM  MARCHEWKOWA-LOVA



Składniki:

  • Ok.1 kg marchewek ( ja tak naprawdę nigdy ich nie ważę, mam takie prosto z ogródka, dość małe, więc używam kilkunastu. Po posiekaniu ich na talarki wychodzi niepełna,spora miseczka- taka o szerokości 17 cm i głębokości 13cm)
  • 2 średnie pietruszki
  • duża cebula, pokrojona w kostkę
  • 1.5 łyżki startego imbiru
  • 1 / 1,5 łyżki startej pomarańczy
  • 2 łyżki masła klarowanego
  • bulion warzywny (ok. pół litra)
  • sól, pieprz czarny
  • jogurt bałkański lub śmietana 18% - ok. 3 łyżki
Przygotowanie:

Najpierw przygotuj wszystkie potrzebne składniki. Obierz i pokrój marchewki, pietruszki i cebulę. Wrzuć każdy składnik do oddzielnej miseczki. Zetrzyj imbir i skórkę z pomarańczy. Podgrzej bulion. 
W sporym garnku rozgrzej masło. Dodaj cebulę i chwilę podsmażaj, niech się zeszkli. Dodaj marchewkę i też chwilę podsmaż. Wrzuć pokrojoną pietruszkę, wymieszaj wszystko i przykryj garnek. Zmniejsz ogień na średni i duś warzywa przez ok. 10/15 minut. 
Dodaj skórkę pomarańczy i imbir oraz wlej bulion. Gotuj wszystko pod przykryciem na małym ogniu aż warzywa będą miękkie, około 40 minut. 
Odlej bulion, a warzywa wrzuć do blendera i zmiksuj na papkę. Dodaj do bulionu i jeszcze raz zagotuj. Dopraw solą i czarnym pieprzem, wmieszaj śmietankę. 
Podawaj gorącą.

Smacznego,
Paulina

poniedziałek, 3 listopada 2014

Zupa z cukinii

     Chyba przywiozłam ze sobą pogodę. Ach, gdyby tak ciepło mogło być cały rok! Chociaż, zrobiłabym wyjątek dla śniegu w Noc wigilijną. Bo bez tego Święta już nie byłyby takie same...To jeszcze tylko dwa miesiące! Nie mogę doczekać się Bożego Narodzenia, choć z roku na rok przy naszym stole rodzinnym zasiada coraz mniej osób... Wszyscy zakładają rodziny, rozjeżdżają się po Polsce, a czasem i świecie i już trudno zebrać się razem choćby na tę jedną, wyjątkową noc. A ja trzymam się marzenia o posiadaniu domu, do którego będą mogli się zjechać wszyscy, z ogromnym, niekończącym się, gościnnym stołem. I już nigdy nikt nie będzie musiał wybierać, gdzie spędzać Święta. I w tym roku mam zamiar przeżyć je jak najlepiej potrafię, bo właśnie o to w tym  wszystkim chodzi, o radość i ciepło domowego ogniska.

Dziś, zgodnie z obietnicą, mam dla Was pyszną zupę cukiniową. Czy wiedzieliście, że to proste warzywo jest bombą witaminową? Zawiera potas, żelazo, magnez i witaminy A, K,C, PP, B1 oraz beta karoten. Dodatkowo odkwasza organizm i pozytywnie wpływa na przemianę materii, dlatego polecana jest przy problemach z nadkwaśnością. Co jeszcze? Nie odkładają się w niej metale ciężkie. Jeść, jeść, w dużych ilościach (ma bardzo niską wartość kaloryczną)! 

ZUPA Z CUKINII




Składniki:
  • 2 średnie cukinie
  • 1 i 1/3 szklanki bulionu drobiowego
  • 1 mały pęczek natki pietruszki
  • 6 listków świeżej bazylii
  • świeżo zmielony czarny pieprz
  • sól
  • 2/3 szklanki płynnej śmietany 18% lub kremówki (do podania)
Przygotowanie:

Obierz cukinię (jak to zrobić? odkrój końce cukinii i pokrój ją w poprzek na kilka mniejszych części; stawiaj każdą część na blacie i przytrzymując z góry, odkrajaj skórę), pokrój ją na plastry, wydrąż miąższ z pestkami. Pokrój plastry cukinii na mniejsze części i wrzuć do osolonej, wrzącej wody na około 10 minut. 
Odsącz cukinię i zmiksuj w blenderze z drobno posiekaną natką pietruszki.
Zagotuj bulion i dodaj zmiksowaną z natką cukinię. Przypraw pieprzem i porwaną na kawałeczki bazylią.
Kiedy ostygnie, włóż do lodówki i schładzaj najlepiej przez noc. 
Podawaj zupę gorącą, z grzankami, przyprawioną świeżymi ziołami i śmietaną w oddzielnej miseczce.

Smacznego!
Paulina


piątek, 11 stycznia 2013

Marchewka to zdrowie!

Ostatnio dni mijają zdecydowanie za szybko. Ani się obejrzę, a już mija tydzień, miesiąc, rok! Nic więc dziwnego, że aby choć trochę spowolnić skutki upływu czasu, staramy się lepiej odżywiać i dbać o swoje ciało. W tym pomoże nam...marchewka. To niepozorne warzywko zawiera w sobie odżywcze cukry-węglowodany, białko, liczne karoteny, witaminy B1,B2,B6,E,H,K oraz wapń, żelazo i fosfor. Samo zdrowie! Niektórzy uwielbiają chrupać ją na okrągło, a dla innych jest niemiłym wspomnieniem rozmemłanej, pomarańczowej kłody w przedszkolnym rosole (ble!) . Tymczasem ja mam dla Was przepis na marchewkę, którą z miejsca pokochacie! I będziecie chcieli ją dodawać do wszystkiego! Nawet mój luby, który obiad bez mięsa uważa za marnostrawstwo czasu, którego mama musiała przetrzymywać w kuchni, by zjadł choć łyżkę surówki, kompletnie się do niej przekonał!
Marchewka ta świetnie komponuje się z rybami, jest sycącym dodatkiem do dań głównych. Robi się praktycznie sama, zanim zdążysz zorientować się, że jesteś w kuchni. Dla zapracowanych mam, zabieganych   kobiet, mężczyzn i wszystkich tych, którzy cenią sobie zdrowie o pysznym smaku! 





Składniki:

  • 5, 6 średniej wielkości marchewek
  • 1 średnia cebula
  • 2,3 łyżki oliwy z oliwek lub zwykłego oleju
  • pół szklanki wody
  • kostka rosołowa (lub własny bulion)
  • 2 łyżki gęstej śmietany ( najlepiej do zup i sosów), może być też 18%
  • garść posiekanej natki pietruszki
Przygotowanie:

Skrój marchewkę w słupki i wrzuć do miseczki. Pokrój cebulę w drobną kosteczkę. Na szerokiej i dość głębokiej patelni rozgrzej oliwę lub olej i wrzuć na niego cebulę, podsmaż chwilę, aż się zeszkli. Dodaj marchewkę, pomieszaj tak, by część cebuli poprzyklejała się do marchewki, przykryj pokrywką i zostaw, by chwilę się podsmażyła. Kiedy już trochę (minimalnie) zmięknie ( to powinno zająć trochę ponad 5 minut), wlej na patelnię wodę i dodaj kostkę rosołową. Duś pod przykryciem na małym ogniu do całkowitej miękkości, od czasu do czasu mieszając. Kiedy marchewka będzie gotowa - to znaczy miękka i sprężysta, podnieś pokrywkę i odparuj pozostałą wodę. Dodaj dwie łyżki śmietany, dokładnie wymieszaj i jeszcze chwilę (ok. minuty, dwóch) smaż. Wyłącz kuchenkę, dodaj garść posiekanej natki pietruszki , wymieszaj i podawaj . 

Smacznego!                                                                                                                       Paulina