photo pracujzemnastrzalka_zpsc639fd20.png

środa, 17 grudnia 2014

Świąteczny misz-masz


   Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta.... Juhuuuu! Cieszycie się tak jak ja? A macie zaplanowane już menu? Czy raczej potrzebujecie pomysłów lub planowanie zostawiacie na ostatnią chwilę? Chcecie nieco odmienić swój świąteczny stół? Przygotowałam dla Was małą ściągawkę- a może coś wpadnie Wam w oko!

POMYSŁY NA CIASTA I CIASTECZKA


















 ŚWIĄTECZNE SOSY





KURCZAK TROCHĘ INACZEJ






Wesołych Świąt!
Paulina






Popularne posty :




Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!


poniedziałek, 15 grudnia 2014

Mini karmelowe jabłeczniki w gościnie


Kiedy wybieram się do kogoś w odwiedziny, nie lubię przychodzić z pustymi rękami. Aby okazać wdzięczność za gościnę, zawsze poświęcam kilka chwil, by przyrządzić coś domowego - jak już wiecie, dużo bardziej cenię zrobione niż kupione. Takim gestem mogę pokazać, że przygotowywałam się do tej wizyty i z niecierpliwością na nią czekałam. 
Wychodzę z założenia, że każdy uwielbia jabłecznik. Tak jak dla Sheldona z Big Bang Theory smutnemu gościowi NALEŻY zaproponować gorący napój, tak moim zdaniem pocieszy go jabłecznik. Najlepiej ciepły, z gałką lodów waniliowych, polany karmelem... To według mnie lek na wszystkie duchowe dolegliwości. 
Czy więc nie wydaje się najlepszym pomysłem obdarowanie tym ciastem przyjaciela, który przyjmuje nas w swym domu? 
Aby każdy mógł od razu spróbować tego kawałka nieba i aby ułatwić gospodarzowi podanie tej pychoty, wymyśliłam ten oto przepis. Zamieniłam ciasto na muffinki i w każdej z nich zamknęłam to, co najlepsze. I dodałam domowy karmel
Już na sam dźwięk tych słów cieknie mi ślinka.

Muffinki będą też idealnym dopełnieniem świątecznego stołu! Bo to już przecież tuż, tuż...!

MINI KARMELOWE JABŁECZNIKI



Składniki:

  • 1 i 1/3 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 1/3 szklanki cukru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody oczyszczonej
  • 1/4 łyżeczki soli

  • 1 jajo, w temperaturze pokojowej
  • 3/4 szklanki mleka, tłustego
  • 1/4 szklanki oliwy z oliwek

  • 2 średnie jabłka, 1 obrane, drugie w skórce, pokrojone w drobną kostkę
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka skórki cytrynowej
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1/2 do 1 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki goździków, zmielonych
  • 4 łyżki domowego karmelu

  • KRUSZONKA:
  • 3 łyżki mąki z pełnego przemiału
  • 3 łyżki cukru trzcinowego
  • 1/4 łyżeczki cynamonu
  • 2 łyżki masła
  • 2 łyżki płatków migdałowych


Przygotowanie:

Zrób kruszonkę: w miseczce wymieszaj mąkę, cukier i cynamon, dodaj miękkie masło i widelcem posiekaj tak, by suche składniki przykleiły się dobrze do masła i utworzyły się kawałki kruszonki. Dodaj migdały, wymieszaj. Wstaw do lodówki.
W sporej misce wymieszaj mąkę, cukier, proszek do pieczenia, sodę i sól. Odstaw.
W drugiej misce roztrzep jajko, dodaj mleko, ubij lekko, dodaj oliwę. Wymieszaj, aż składniki dobrze się połączą. 
Dodaj mokre składniki do suchych. 
W oddzielnej miseczce umieść pokrojone jabłka, polej je sokiem z cytryny i posyp skórką cytrynową. Dodaj cynamon, gałkę i goździki, polej wszystko karmelem, wymieszaj dokładnie.
Przygotuj formę na muffinki- wysmaruj ją tłuszczem.
Rozgrzej piekarnik do 200 stopni Celsjusza. 
Do każdego wgłębienia w formie na muffiny wlewaj ciasto, na ok. 1/3 głębokości. Dodaj ok. 1 łyżeczkę jabłek z karmelem(w zależności jak duże chcesz mieć muffiny) i posyp kruszonką. 
Piecz ok. 18-20 minut.
Odstaw do ostygnięcia.
Możesz również podawać polane domowym sosem karmelowym.

Smacznego!
Paulina

P.S. Już niebawem podzielę się z Wami pomysłem na domowy prezent w słoiczku! 




Popularne posty :




Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!

piątek, 12 grudnia 2014

Domowy sos karmelowy


    Pamiętam moje pierwsze "spotkanie" z karmelowym popcornem. Byłam wtedy w Berlinie i w kinie zapytano mnie, czy życzę sobie popcorn karmelowy czy solony, przy czym przy wymawianiu słowa "solony", obsługujący mnie pan delikatnie się skrzywił. Otworzyłam szeroko oczy, będąc pewną, że się przesłyszałam. KARMELOWY POPCORN??? Toż to naruszenie świętości i ideału polskiego, znanego mi i całemu światu, najlepszej przekąski kinowej! Taki oto był mój pogląd na świat. Grzecznie, nie komentując, zamówiłam solony. Na co, tym razem, mój towarzysz zrobił wielkie oczy i spojrzał na mnie jak na kosmitkę. SOLONY POPCORN??? To tak można jeść??? Zaczęliśmy dumać nad różnicami kulturowo-kulinarnymi i w ostateczności, przez chwilę mej nieuwagi, obudziłam się trzymając w objęciach słodki popcorn. 
Z lekkim obrzydzeniem zabrałam się za pierwszą biało-miodową kulkę i... nie pamiętam reszty filmu. Nie wiem, co spowodowało mój zachwyt, czy był to dreszczyk "łamania kulinarnych zasad", czy rzeczywiście niespodziewana dobroć tej przekąski. Wiem tylko, że od tamtego czasu zmieniłam swoje podejście do wszystkich, nawet najbardziej niewyobrażalnych, eksperymentów kuchennych. 
Ostatnio wpadłam w lekką obsesję oglądania filmów i seriali ( jeśli potrzebujecie jakiejkolwiek recenzji- jestem tu z głową pełną tytułów!), a co za tym idzie - "seansowego" podjadania, więc karmelowy popcorn zaczął chodzić mi po głowie. Nie chciał się odczepić. Jednak by go przygotować, a po tak długim czasie chciałam go przygotować jak najlepiej, musiałam przyrządzić DOMOWY SOS KARMELOWY. 
Delikatny, niczym roztopiona krówka, dekadencko słodki i kremowy. Już nigdy nie wrócę do kupnego. 
Nie martwcie się, że Wam nie wyjdzie, wbrew pozorom, bardzo łatwo go przygotować. A, wierzcie mi, jest wart tych kilku chwil. 
Sekret w tym, by powstrzymać się od mieszania przez pierwsze stadium- jeśli wydaje Ci się, że cukier się przypala- zamieszaj lekko garnuszkiem. Możesz to robić za każdym razem, gdy poczujesz taką potrzebę, Tylko NIE ŁYŻKĄ! 
Jeśli po dodaniu śmietanki karmel zamieni się w twardą bryłę, też się nie martw. Postaw garnuszek na ogniu i mieszaj, aż połączy się ładnie ze śmietanką. Na pewno NIE PODDAWAJ SIĘ!

Daj spróbować domownikom jeszcze ciepły, oblepiający delikatnie łyżeczkę. Zobaczysz, jak zmieni się ich wzrok! Mniam!

P.S.Domowy sos karmelowy to też świetny prezent dla Twoich bliskich czy przyjaciół. Z pewnością osłodzi im Święta! Jeśli chcesz go podarować, wybierz ładny słoiczek i pobierz zrobioną przeze mnie etykietę! 
Jeśli nie możesz jej zapisać lub po zapisaniu ma złe wymiary, napisz do mnie! Wyślę Ci ją mailem:)



DOMOWY SOS KARMELOWY



Składniki:

  • KARMEL: 1 szklanka cukru, 1/4 szklanki wody
  • SOS: 
  • domowy karmel
  • 3/4 szklanki śmietany
  • 2 łyżki masła
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego lub esencji waniliowej lub śmietankowej (opcjonalnie)
  • 1 łyżka whiskey (opcjonalnie)

Przygotowanie:

Zrób karmel: w średnim garnuszku połącz cukier i wodę, rozpuść na średnim ogniu. NIE MIESZAJ! Możesz delikatnie ruszać garnuszkiem co jakiś czas. Doprowadź do wrzenia i zaczekaj, aż cukier się skarmelizuje i zmieni barwę na ciemnobursztynową. 
Kiedy to się stanie, zdejmij garnek z ognia i dodaj śmietanę, ciągle mieszając. Nie martw się, jeśli karmel zamieni się w bryłę. Nie bój się też bąbelków - tak właśnie być powinno. 
Ponownie połóż garnek na ogniu i mieszaj, aż wszystko się ładnie połączy. Dodaj masło i sól. Wymieszaj. Dodaj ekstrakt lub esencję i whiskey(jeśli ich używasz). 
Voila! Gotowe. 
Przelej do słoiczka i odstaw do ostygnięcia. Po ostygnięciu możesz trzymać w lodówce do kilku tygodni. 

Smacznego!
Paulina




Popularne posty :




Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!


czwartek, 11 grudnia 2014

Śniadanie- wypchaj się!


      Mój apetyt rośnie z dnia na dzień, a czasami nawet mam wrażenie, że z godziny na godzinę. Już zapomniałam, jak bardzo pogoda wpływa na to, co i jak jemy. Uff…no i ile. Żyjąc w wiecznie ciepłym kraju, nawet będąc instruktorem fitness, nie pochłaniałam takich ilości. Ach, Ty urocza zimo!

Ciągle czekam na ten pierwszy, upragniony śnieg, a jego ani widu, ani słychu. Dziś rano wyjechałam z Kołobrzegu i (jeszcze! O zgrozo) zmierzam w kierunku Wrocławia. Jak na ironię, kilka godzin po wyjeździe moja młodsza siostra z radością poinformowała mnie, że koło domu spadł śnieg, hmm…zaczyna to powoli wyglądać, jakbym miała jakieś ocieplające wszystko supermoce!  Mam nadzieję, że kiedy pierwszy raz w życiu postanowię spróbować swych sił w jeździe na nartach, nagle śnieg się nie rozpłynie!

A skoro mowa o cieple i jego magicznych właściwościach, to… nie ma nic lepszego od rozgrzewającego, obfitego, zimowego śniadania. Takiego, które ciepłem rozchodzi się po brzuchu i zamienia Twój poranek w chwilę błogostanu. Budzi Twoje ciało i umysł jak nic innego. I chroni współpracowników/ spotkanych na zaspanej drodze do pracy kolegów/domowników przed wybuchem nienajedzonej, polskiej złości.

Kilka dni temu, budząc się z owym nowo-starym uczuciem w żołądku (och, jak bardzo chciałabym budzić się piękna i rozpromieniona, tak jak w filmach! + pełen makijaż byłby wysoce wskazany), postanowiłam przeprowadzić eksperyment. Otóż, czego nie wiecie, forma na muffiny jest dla mnie świętością. Jakoś nie potrafiłam nigdy zebrać się do upieczenia w niej czegokolwiek innego niż muffiny, choć kusiły mnie zdjęcia pięknych potraw w niej przyrządzanych. Tym razem postanowiłam zaryzykować. Bo czymże jest poranek bez dobrej dawki adrenaliny! Głód i brak od dawna nie wyładowywanej inspiracji wygrał z moimi ideałami. Postanowiłam stworzyć WYPCHANE ŚNIADANIE. ŚNIADANICHO.

Jak stworzyć „chłopskie arcydzieło” ze składników z typowej polskiej lodówki? Chyba powoli zaczynam łapać!

„Chłopskie muffiny” okazały się tak wspaniałe, że niestety cztery, pięknie wypchane, nie starczyły ani dla mnie, ani, tym bardziej dla wygłodniałego Marcina, więc następnym razem zrobię całą blachę! A, wierzcie mi, będzie następny raz! Jeśli jednak nie jesteście takimi żarłokami jak my, lub, jakimś magicznym treningiem okiełznaliście moc zimy, cztery powinny wystarczyć dla dwóch osób. Zakochacie się w nich. Sami zobaczycie!

ŚNIADANIOWE WYPCHAŃCE, CHŁOPSKIE MUFFINY




Składniki ( na 4 muffiny):
  • 2 spore kromki chleba tostowego i 2 razowego
  • 4 łyżeczki ketchupu
  • 2, przecięte wzdłuż na 4 części kawałki dobrej wędliny
  • Pół parówki
  • Kilka listków rukoli lub innej sałaty
  • Pół dużej pieczarki
  • 2 kawałki dużego pomidora
  • 2 kawałki sera żółtego (ja użyłam morskiego), przekrojone na 4 części każdy
  • 4 łyżeczki sera Corregio
  • 4 jajka
  • Masło do wysmarowania foremek
  • Pieprz, sól i bazylia


Przygotowanie:

Wysmaruj masłem lub innym tłuszczem 8 wgłębień w foremce na muffiny. Puszką lub dużą szklanką wytnij z miąższu każdej kromki chleba kółko. Rozwałkuj je delikatnie. Wyłóż 4 kółkami wgłębienia na muffiny. Każdą kromkę posmaruj łyżeczką ketchupu. Boki 2 muffinek wyłóż wędliną, do 2 pozostałych włóż pokrojoną w talarki parówkę.
Na małej patelni rozgrzej tłuszcz, podsmaż z dwóch stron na średnim ogniu pokrojoną pieczarkę i pomidora. Posyp je pieprzem, solą, a pomidora także bazylią. Odstaw na chwilę do wystygnięcia. Pokrój w drobną kostkę i włóż po trochę do każdej z muffinek. Przykryj serem żółtym i posyp serem corregio. W oddzielnych czterech wgłębieniach umieść jajka. Posyp solą, pieprzem.
Piecz w rozgrzanym do 180 stopni Celsjusza piekarniku, przez 15-20 minut.
Wyjmij muffinki na talerze, połóż na każdej upieczone jajko.

Smacznego!
Paulina




Popularne posty :



Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!


poniedziałek, 8 grudnia 2014

Kakao,czekolada, kokos i... piankowa niespodzianka


Z ręką na sercu przyznaję - jestem uzależniona od robienia słodkości. I jestem ciasteczkowym potworem. Co prawda nie takim, jak mój ukochany i mama, jednak powoli ich doganiam. A te ciastka są chyba NAJLEPSZYMI JAKIE JADŁAM.
Dlatego też muszę dużo ćwiczyć, inaczej byłoby ze mną nie najlepiej. Na szczęście z radością zgadzam się z Audrey Hepburn w twierdzeniu, że szczęśliwe dziewczyny są najładniejsze, a czekolada to najbardziej skuteczna terapia. 
Trochę odpoczywając od świątecznych przygotowań, zapragnęłam zrobić ciastka tak pyszne, by każdy się w nich zakochał. Miały być podobne do kokosowej kawy, którą ostatnio piłam w mojej ulubionej kawiarence. 
Mocno kakaowe, z czekoladowym sercem. 
Miękkie, duże, pachnące.
Okazały się jeszcze lepsze.
Są NIE-ZIEM-SKIE!
Czekolada i kokos to dwie połówki pomarańczy. Są idealnym połączeniem, jak jabłka i miód karmel, jak kino i popcorn, jak piątek i wino, jak Marcin i komputer...ja! Po krótkim zastanowieniu, mój luby jest pomarańczką podzieloną na 3 równiutkie części:)
Moim drugim ulubionym cytatem jest " bądź powodem, dla którego ktoś się dziś uśmiechnie" - dzięki tym ciasteczkom mój dom był dziś bardzo szczęśliwym domem:)

KAKAOWO-KOKOSOWE CIASTECZKA Z CZEKOLADOWO-PIANKOWĄ NIESPODZIANKĄ







Składniki (ok.20 DUŻYCH ciastek):

  • 4 łyżki margaryny w temperaturze pokojowej
  • 1 szklanka cukru trzcinowego
  • 1/4 szklanki mleka 3,2 %
  • 1 jajko w temperaturze pokojowej
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1,5 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki kakao
  • 2 szklanki mąki pszennej tortowej
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 5 czubatych łyżek wiórków kokosowych
  • 8 kostek z tabliczki czekolady mlecznej, posiekanych
  • 1,5 łyżki kawy rozpuszczalnej (użyłam Nescafe Sensazione Creme)
  • 10 marshmallows (pianek)
  • 20 kawałeczków czekolady

Przygotowanie:

Utrzyj dokładnie margarynę z cukrem. W osobnej miseczce roztrzep jajko, dodawaj powoli mleko i dokładnie połącz. Wlej mieszaninę do margaryny z cukrem. 
W osobnej misce połącz mąkę, kakao, sól, proszek do pieczenia, sodę. Dodaj wiórki kokosowe, kawę rozpuszczalną i posiekaną czekoladę. Dokładnie wymieszaj. 
Natłuść jedną lub dwie blachy i rozgrzej piekarnik do 180 stopni Celsjusza. 
Wyrób ciasto i formuj średniej wielkości kulki, delikatnie rozpłaszczaj je w dłoniach i układaj w odstępach na blaszce. 
Piecz około 8 minut, aż ciastka urosną i będą delikatnie pękać z wierzchu. 
W międzyczasie przekrój każdą z marshmallows na pół i połóż na każdej połówce kawałek czekolady. 
Kiedy ciastka zaczną delikatnie pękać, wysuń blaszkę z piekarnika i szybko połóż na każdym ciastku piankę, kostką czekolady w dół. Dociśnij, by czekolada znalazła się w środku ciastka. 
Piecz kolejne 3-4 minuty.
Nie martw się, jeśli ciastka wydają się jeszcze dość "płynne" w środku i bardzo miękkie. W tym cały sekret, by kontrolować czas i pozwolić im delikatnie zastygnąć już po upieczeniu. Będą wtedy delikatnie chrupiące na zewnątrz i mięciutkie w środku, z kawałkiem płynnej czekolady w środku. MNIAM!
Podawaj, kiedy wystygną. Najlepiej z tajemniczym błyskiem w oku i kokieteryjnym uśmiechem.

Smacznego!
Paulina




Popularne posty :



Podobał Ci się post? Coś Cię zainspirowało? Masz pytania? 

Podziel się swoją opinią!

Spraw, że mój dzień będzie piękniejszy!