photo pracujzemnastrzalka_zpsc639fd20.png

niedziela, 10 marca 2013

Wiosenne porządki i niedocenione zboże

Dzień dobry kochani!

Wiosenny nastrój zawładnął mną już całkowicie, dlatego widok świata za oknem prawie przyprawił mnie dziś o zawał. Kto by pomyślał, że pogoda może zmienić się tak radykalnie z dnia na dzień? Zima nie chce jeszcze odejść, o nie! Z determinacją zakrada się, a to w postaci przenikliwego wietrzyku, a to jako wielkie złogi śniegu leżącego w cieniu w lesie, tuż obok nieśmiało zakwitających przebiśniegów. Oh, biedne maleństwa! Na szczęście udało mi się zrobić zdjęcie, które od dziś jest moją dumną tapetą na pulpicie laptopa i pomoże mi przywołać wiosnę z powrotem! Zróbcie to samo, a może razem nasz głos będzie silniejszy! ;)


Zgodnie z wiosennym rytuałem, i ja biorę się za porządki. Tym razem - w moim organizmie. Wstyd przyznać, ale chcę wypróbować pewną dietę, którą znalazłam w internecie. Jednak nie jest to zwykła, naburmuszona, niedobra dieta, którą stosuje się, będąc smutnym i rozdrażnionym, tylko po to, by zrzucić kilka kilogramów. O nie! Myślę, że już w pierwszym zamieszczonym poście dość jasno wyraziłam swoją opinię na temat takich sposobów odchudzania:) Mnie bardzo zależy na totalnym oczyszczeniu organizmu ze wszystkich brudów, którymi go ostatnio traktowałam. I mam nadzieję, że ten siedmiodniowy program mi w tym pomoże. Znalazłam go  tutaj i od razu mnie zaintrygował. Dziś zaczynam, właśnie kończę miseczkę świeżych pomarańczy i kawę bez jakichkolwiek dodatków - naprawdę, nie jest taka zła! Jeśli czujecie, że Waszemu brzuchowi również przydałaby się mała, wiosenna make-over, to spróbujcie ze mną i dzielcie się swoimi odczuciami! Dobrze byłoby mieć druha w niedoli ;)


Tymczasem mam dla Was przepis na niesamowicie zdrowe śniadanko, które możecie włączyć do swojego jadłospisu na stałe. Kasza jaglana - wystarczy poszperać trochę w internecie, by zadziwić się ilością zdrowia zawartą w tak pospolitym ziarnie. Jest to prawdziwa bomba witaminowa, obfituje w witaminy z grupy B, zawiera lecytynę, zawiera więcej soli mineralnych niż inne zboża. Ma tez wysoki poziom białka i węglowodanów w złożonej postaci. Składniki zawarte w kaszy jaglanej stopniowo uwalniają się do krwi podczas trawienia i zapewniają mózgowi stały dopływ energii. Kaszę jaglaną mogą jeść osoby uczulone na gluten. Jest lekkostrawna, nie powoduje wzdęć ani fermentacji w żołądku. Dzięki zawartości krzemu, poprawia wygląd skóry, włosów, paznokci oraz zębów. Znajduje się w niej też lecytyna poprawiająca pamięć i regulująca poziom cholesterolu we krwi. Jest sycąca, mało kaloryczna, zawiera antyoksydanty, usuwa toksyny z organizmu ... czegóż więcej potrzeba, by przekonać kogokolwiek, że warto ją jeść??? Jeśli macie ochotę, możecie wypróbować również inną dietę oczyszczającą, opartą właśnie na kaszy jaglanej. Znajdziecie ją tutaj.

Ja najbardziej lubię zjeść ją na śniadanie. Właśnie dlatego, że jest sycąca, lekkostrawna i od świtu przygotowuje mój organizm na oczyszczanie, napędzając metabolizm. Na wzór mojej mamy, przygotowuję ją w następujący sposób:

Składniki (na garnuszek wystarczający na kilka śniadań):


  • 100 g kaszy jaglanej
  • 1,5 szklanki wody
  • ulubione dodatki: wiórki kokosowe, płatki owsiane, otręby, siemię lniane, ziarna sezamu, suszone owoce (żurawina, śliwki, morele itp.), świeże owoce
Przygotowanie:

Wsyp kaszę na drobne sitko i przelej ją wrzącą wodą. Jeśli tego nie zrobisz, kasza będzie mieć gorzkawy posmak. Poczekaj, aż obcieknie. Do rondelka wlej 1.5 szklanki wody ,wrzuć kaszę i gotuj około 10 minut. Jeśli dodajesz płatki owsiane i otręby, dodaj je właśnie teraz. Prawdopodobnie będziesz potrzebować też około 0,5 szklanki wody więcej. Po 10 minutach gotowania zawiń rondelek w ręczniki, otul kocami i zostaw na około 1 godzinę. W tym czasie kasza "dochodzi", wchłania wilgoć i jednocześnie praży się, bez naszego "nadzoru":)
Na koniec dodaj ulubione dodatki w dowolnej ilości i ciesz się przepysznym, zdrowym posiłkiem! Gotowe! 

Smacznego!                                                                                                                                Paulina




piątek, 1 marca 2013

Racuchy z jabłkami


Witajcie kochani! 
Mam nadzieję, że Wasz dzień zaczął się równie słodko jak mój i zakończył tak samo pozytywnie! Jeśli nie, mam dla Was przepis, którym możecie "pomóc" swojemu jutrzejszemu szczęściu już od samego rana. W końcu to sobota, więc większość z Was będzie miała chwilę, by nacieszyć się w spokoju śniadaniem. A nie ma nic lepszego, niż obudzić swoje zmysły zapachem smażonych w cieście jabłek... Mmmm...tym łatwym przepisem łatwo trafić w upragnione serce..;) 


Składniki :
  • 2 jajka
  • duży jogurt naturalny (jeśli akurat nie macie go w lodówce, możecie zastąpić go małą śmietaną)
  • ok.1 , 1,5 szklanki mąki tortowej (do zagęszczenia)
  • 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2,3 jabłka 
Przygotowanie:

Obierz jabłka i pokrój je na cienkie plasterki lub zetrzyj na tarce.
Do miski wbij jajka, rozkłóć. Dodaj jogurt naturalny , wymieszaj. Stopniowo dodawaj mąkę (najlepiej przez sitko), mieszaj, aż masa będzie dosyć gęsta (trochę bardziej, niż na naleśniki). Wsyp 1/3 łyżeczki proszku do pieczenia i jeszcze raz dokładnie wymieszaj. Wrzuć jabłka. Na patelni rozgrzej 2 łyżki oleju. Nabieraj na dużą łyżkę ciasto z kawałkami jabłek i wlewaj je na patelnię tak, by uformować średniej wielkości, nie za grube placuszki. Smaż na małym ogniu z obu stron na złoty kolor. 
Pamiętaj, żeby za każdym razem wymieszać ciasto przed wlaniem na patelnię. Jeśli seria placuszków wchłonie prawie cały tłuszcz z patelni, dolej trochę oleju i poczekaj chwilę przed smażeniem kolejnej porcji, aż olej się rozgrzeje. 
Podawaj posypane cukrem pudrem :)

Smacznego!                                                                                                                          Paulina

sobota, 23 lutego 2013

Kurczak na porowym puree




Zima zagościła u nas na dobre. Brodzenie po łydki w śniegu oraz dość znikoma ilość wolnego czasu skutkuje u mnie ogrooomnym apetytem i zdecydowanym nadużywaniem kofeiny. Jak to możliwe, że nigdy dotąd, mając kawę ciągle pod nosem, nie miałam na nią tak wielkiej ochoty? Nadmorskie powietrze i leśny zapach wspomnień przywołuje moje dawne przyzwyczajenia. Na szczęście jedno się nie zmieniło- nadal umiem gotować! ;) Dziś mam dla Was coś tak prostego i smacznego, że przygotowywanie tego dania nawet z burczącym donośnie brzuchem, wywołuje na twarzy uśmiech. Mam nadzieję, że wywoła i u Was! :)

Składniki:


  • 1 duży por
  • ok.2 łyżki masła klarowanego do duszenia porów i 2 łyżki do podsmażenia kurczaka
  • 2 łyżeczki ziół prowansalskich
  • 500 g piersi z kurczaka (1 spora podwójna)
  • mąka do obtoczenia piersi kurczaka
  • 1/4 szklanki śmietanki kremówki 30%
  • cytryna do skropienia
  • sól i czarny pieprz
  • PUREE ZIEMNIACZANE: kilka ugotowanych ziemniaków potłucz, dodając 2-3 łyżki masła i 1-2 łyżki śmietanki kremówki
Przygotowanie:

Ziemniaki obierz i ugotuj w osolonej wodzie. Pamiętaj, że zawsze lepiej wrzucić ziemniaki na zimną wodę, bo wtedy ugotują się całe, nie będą surowe w środku ani szkliste. Jeśli Ci się bardzo spieszy, możesz pokroić ziemniaczki w kostkę i wrzucić już na gorącą wodę- wtedy na pewno ugotują się równomiernie całe. Wodę solimy już po zagotowaniu - posolona woda zwyczajnie zagotowuje się wolniej. 
Od pora odetnij zielone części i zostaw białą oraz jasno zieloną. Przekrój wzdłuż na 4 części, umyj dokładnie i posiekaj w poprzek w paseczki. 
Na dużej patelni rozpuść masło i zmniejsz nieco ogień. Wrzuć posiekanego pora, posól i dodaj 1 łyżeczkę ziół prowansalskich. Podsmaż chwilę, ale nie rumień. Przykryj patelnię i duś pora około 10 minut na średnim ogniu, aż ładnie zmięknie i się zeszkli. 
W międzyczasie zajmij się kurczakiem. Umyj piersi, odetnij tłuste części i każdą pierś przekrój wzdłuż na cieńsze filety. Oprósz solą i pieprzem, dopraw pozostałą częścią ziół prowansalskich. Tak przygotowane filety obtocz w mące. Weź drugą patelnię i wrzuć na nią 2 łyżki masła. Kiedy się rozpuści, dodaj piersi kurczaka i smaż na średnim ogniu około 3 minuty z każdej strony. 
Do zeszklonych porów dodaj smietankę 30%, zamieszaj i chwilę podgotuj. Część pora możesz wyjąć i zmiksować na puree.  Na patelnię z porami dodaj podsmażone filety z kurczaka i duś razem, aż kurczak nie będzie już surowy w środku. Danie skrop sokiem z cytryny i posyp zmielonym czarnym pieprzem. Możesz podawać prosto z patelni, na talerze z przygotowanym puree ziemniaczanym. 

Smacznego!                                                                                                                      Paulina

piątek, 22 lutego 2013

Karmelowe brownie

Małe, a tak cieszy! Z początku wielkość blaszki oraz potrzebny budżet może zniechęcić, jednak w całkowitym rozliczeniu... jest tego warte- zachwyci każdego. Przygotowane w wielkim pośpiechu dla ogromnej ilości gości przybyłych na imieniny Babci, z niepokojem myślałam, czy tak niewielka ilość zaspokoi apetyty każdego. Na szczęście jeden mały kęs wystarczył, by zasłodzić nawet tych największych łakomczuchów!
Brownie, te klasyczne oraz te "ulepszone" możesz przygotować naprawdę na KAŻDĄ uroczystość. Są tak uniwersalne, pyszne i jednocześnie glamour, że zawsze będziesz osobą, która wyjdzie z imprezy z pustą blaszką ;) 

Przepis z : http://www.kwestiasmaku.com/desery/brownie/karmelowe_brownie/przepis.html




Składniki:

  • MASA BROWNIE:
  • 2 tabliczki czekolady gorzkiej co najmniej 65% (200 g)
  • 200 g masła
  • 3 jaja
  • 220 g cukru pudru
  • 120 g mąki tortowej

  • KARMELOWE PRZEŁOŻENIE Z ORZESZKAMI ZIEMNYMI I MASCARPONE:
  • 1/3 kostki masła
  • pół szklanki cukru
  • 2 szklanki mleka w proszku
  • 100 g solonych orzeszków ziemnych
  • opakowanie (250g) sera mascarpone

  • POLEWA KARMELOWA:
  • 1/3 kostki masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • pół szklanki śmietanki kremówki 30%
  • do posypania po wierzchu ciasta- 100 g orzeszków ziemnych solonych
Przygotowanie:

200 g orzeszków wysyp na czystą blaszkę i wstaw do piekarnika nagrzanego do 160 stopni na 10 minut, by się zrumieniły. Ostudż. Małą blaszkę (!) , około 20x24 cm wysmaruj olejem bądź masłem i wyłóż papierem do pieczenia. 
MASA BROWNIE: piekarnik nagrzej do 170 stopni, Rozpuść czekoladę z masłem w rondelku, cały czas mieszając, ostudź. Ubij jaja z cukrem mikserem na puszystą pianę. Delikatnie wlej pianę do masy czekoladowej i wymieszaj bardzo ostrożnie. Dodaj mąkę przesianą przez sitko, cały czas bardzo ostrożnie. Wymieszaj dokładnie, wlej do foremki i piecz przez około 25 minut. Ciasto powinno być w miarę wysokie.
KARMELOWE PRZEŁOŻENIE: masło rozpuść na małym ogniu w rondelku, dodaj cukier. Mieszaj drewnianą łyżką, podgrzewając na małym ogniu,aż utworzy się karmel (cukier zbrązowieje i sklei się w bryłki. Dodaj pół szklanki wody. Gotuj chwilę, by karmel się rozpuścił i zamienił w płynną , dość gęstą masę. Ostudż chwilę i do ciepłego wsyp mleko w proszku. Zmiksuj na gładką masę. Połowę ilości orzeszków ziemnych bardzo drobno posiekaj lub zmiel. Dodaj do ostudzonej masy, po czym wszystko wymieszaj z mascarpone.
POLEWA KARMELOWA: masło roztop w rondelku, dodaj cukier, znów mieszaj, aż do powstania kryształków karmelu. Wtedy dodaj śmietankę kremówkę. Mieszaj i podgrzewaj, aż masa stanie się gęstsza. Ostudź.
Dobrze przestudzoną masę brownie przekrój w poprzek , tak, byś otrzymała spód i wierzch ciasta. Na spodzie rozsmaruj część karmelowego przełożenia, przykryj wierzchem i znów rozsmaruj resztę masy karmelowo-orzeszkowej. Z wierzchu posyp 100g orzeszków ziemnych i polej polewą karmelową. Wstaw do lodówki. Przed podaniem wyjmij ciasto na około 15 minut z lodówki, by nabrało temperatury pokojowej. Krój na małe kwadraciki. VOILA! 

Smacznego!                                                                                                                         Paulina

piątek, 15 lutego 2013

Puszysta Brioche z żurawiną



Kolejny leniwy poranek, tym razem niestety bez słońca. Postanowiłam zafundować więc sobie (oraz rodzince) coś na poprawę humoru i rozpieszczenie podniebienia - wyczarowałam, iście francuskie, drugie śniadanie. Na brioche miałam ochotę już od dawna. Widząc zdjęcia lekkich jak puch bułeczek, ślinka napływała mi do ust, a wyobraźnia już widziała mnie siedzącą na tarasiku z mym lubym, przykrytą kocami ,popijającą gorącą kawę i skubiącą wspomnianą wyżej bohaterkę. Wiecznie zaganiana ,między jak zwykle spieszącymi się Wrocławianinami, nigdy nie mogłam pozwolić sobie na taki scenariusz. Jednak ten długo wyczekiwany dzień nadszedł. No, może nie jest tak idealnie jak w mojej głowie, ale sam smak bułeczki pozwala zapomnieć o wszystkim... ;)

Pamiętajcie, by ciasto zagnieść wieczorem. To naprawdę tylko chwila, a jaka nagroda! Rano możesz wstać wcześniej, uformować kuleczki i położyć się spać na 3 godzinki potrzebne do wyrastania:)





Składniki : 


  • 20 g świeżych drożdży lub 7g suszonych
  • 100 ml ciepłego mleka
  • 375 g mąki tortowej ( 2 szklanki i trochę)
  • 50 g cukru pudru
  • 1 łyżeczka soli morskiej
  • 3 jajka w temperaturze pokojowej
  • 175 g miękkiego masła (w temp.pokojowej)
  • niecałe opakowanie żurawiny suszonej ( możesz użyć zamiast niej rodzynek)
+ jedno roztrzepane jajko do posmarowania po wierzchu i ociupinka oleju do wysmarowania formy
Przepis: Apricot brioche, Magazyn Good Food, Październik 2005 r.

Przygotowanie:

Drożdże porwij, wrzuć do miseczki i zalej ciepłym mlekiem. Dodaj jedną łyżeczkę cukru pudru i dwie łyżki mąki, wymieszaj. Odstaw na 10 minut w ciepłe miejsce do wyrośnięcia. Do sporej miski wsyp mąkę (najlepiej bezpośrednio przez sitko), dodaj cukier puder, sól, wlej wyrośnięte drożdże i wymieszaj łyżką bądź drewnianą łopatką. Wbij 3 jaja i zacznij wyrabiać ciasto. Powinno to trwać około 8-9 minut. Dodaj pokrojone w kosteczkę masło i wyrabiaj kolejne 10 minut. Jeśli ciasto się rozwarstwia i mocno przykleja do rąk, dosyp trochę mąki, ale tylko odrobinę! Możesz tak robić aż do uzyskania ciasta, które będzie delikatnie przyklejać się do rąk, ale nie będzie gumowate. 
Wysmaruj odrobinę olejem plastikową miskę i przełóż do niej wyrobione ciasto. Wstaw do lodówki na całą noc. 
Rano powinnaś znaleźć w lodówce ciasto, które podwoiło swoją objętość. Jeśli masz dużą keksówkę, około 32x8 cm lub nieco większą, możesz, tak jak ja, zrobić jedną dużą brioche, z której będziesz odkrajać mniejsze bułeczki. Formę wysmaruj olejem , a ciasto podziel na 16 równych części. Formuj je w kuleczki , do których wgnieciesz po kilka żurawinek. Kulki układaj w keksówce po dwie obok siebie, tak,  by wszystkie się stykały ( utworzą się dwa rzędy kuleczek). Przykryj ściereczką i pozostaw na 3 godziny do wyrośnięcia.
Po tym czasie, piekarnik rozgrzej do 180 stopni. Wyrośnięte ciasto posmaruj roztrzepanym jajkiem i wstaw do piekarnika. Piec przez 30 minut na złoty kolor. Jeśli zacznie się mocno rumienić, przykryj górę kawałkiem folii aluminiowej i piecz dalej. Ostudź na metalowej kratce. 
Podawaj z dźemem lub masłem . Pycha! 

Smacznego!                                                                                                                          Paulina

środa, 13 lutego 2013

Coco au Miel

Wiem, że powinnam używać ich polskiej nazwy, która brzmi kokosanki. Jednak jest coś niesamowicie  magicznego w tym śpiewnym Coco au Miel i prostocie ich wykonania... Kto nigdy nie próbował, koniecznie musi i gwarantuję, że z miejsca się w nich zakocha! Malutkie, pulchne, przypieczone z zewnątrz i mięciutkie w środku same w sobie są poezją, a w połączeniu z dobrym winem - wręcz intymnym momentem "dotyku nieba"... Ich zapach, który wypełnia kuchnię (lub ganek) kojarzy mi się z malutkimi francuskimi kawiarenkami ze stolikami przysłoniętymi obrusami w niebieską kratkę, powiewem ciepłego wiatru i słońcem na odsłoniętej skórze. Idealne na romantyczny wieczór. 


Przepis z : http://www.kwestiasmaku.com/kuchnia_francuska/ciastka_kokosowe/przepis.html



Składniki:

  • 3 szklanki wiórków kokosowych
  • niecałe pół szklanki mąki
  • pół szklanki cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 roztrzepane, spore jajka
  • jedna i 1/4 szklanki mleka
  • 1 i 1/4 łyżeczki miodu
Przygotowanie:

Rozgrzej piekarnik do 200 stopni, wyłóż wgłębienia w formie na muffinki papilotkami lub natłuść, np. masłem. Podgrzej mleko z miodem, aby było gorące. Wsyp do miski wiórki, dodaj mąkę, cukier i proszek do pieczenia. Wlej delikatnie ciepłe mleko i wymieszaj. Dodaj roztrzepane jajka i połącz wszystko. Masą wypełnij papilotki, może być "z górką". Wstaw do nagrzanego piekarnika i piecz , aż się zarumienią, przez około 25-30 minut. 

Smacznego!                                                                                                                         Paulina


wtorek, 12 lutego 2013

Zapach kawy i Quiche ze szpinakiem

Uwielbiam spokój tego miejsca. To, jak nikt się nie spieszy, nie słychać wyjących syren i klaksonów samochodów. Noc tutaj jest czarna i nieprzerwana. Cicha... przebudzona w środku nocy wytężam oczy co sił i nadal widzę tylko kontury przedmiotów. Tutaj naprawdę można odpocząć, ale też zaplątać we własne myśli. Tutaj nie ma rozproszenia, nie można uciec w zgiełku miasta. Tutaj jest prawdziwie i to kocham.

Nawet nie podejrzewałam, że takim wyzwaniem i jednocześnie zabawą okaże się dla mnie gotowanie dla rodzinki. Kto by pomyślał, że te porcje, które jeszcze niedawno starczały na dwa dni, teraz ledwo starczają dla czwórki wygłodniałych wilków wracających z pracy/szkoły?;) Z wyczekiwaniem i bijącym sercem patrzę na pierwsze kęsy moich bliskich, a pojawiający się na ich twarzach uśmiech mnie uspokaja... Taką dumą napawają mnie ich pochwały! Nie ma nic lepszego niż ich pełne, szczęśliwe brzuszki !
Dziś jednak mi się udało. Nie byłam przekonana co do wielkości mojej foremki, ale okazało się, że porcją najadły się nawet 4 osoby. Quiche wygląda pięknie, w całym domu roznosi się błogi zapach zapiekanego ciasta... Mmm... nawet kręcący nosem przeciwnicy szpinaku nie mogliby się oprzeć! ;)




Przepis zaczerpnięty ze znalezionego wycinka z gazety:)

Składniki ( na 6 porcji):

CIASTO:


  • 200 g mąki 
  • 125 g masła
  • jajko
  • szczypta soli
FARSZ:

  • 400g mrożonego szpinaku
  • 1,5 cebuli
  • ząbek czosnku
  • łyżka masła (najlepiej klarowanego)
  • 150 g gęstej śmietany
  • 100 ml śmietany kremówki
  • 3 jajka
  • 120 g startego sera gruyere (możecie użyć innego)
  • gałka muszkatołowa
  • sól i pieprz
Przygotowanie:

Wyjmij szpinak na talerzyk, by się rozmroził. Kiedy już będzie bardziej miękki, możesz zalać go ciepłą wodą z kranu i zostawić. Połącz wszystkie składniki na ciasto i zagnieć sprężyste, wilgotne ciasto. Włóż je do lodówki, aby się schłodziło. 
Kiedy szpinak się rozmrozi, zajmij się farszem. Posiekaj drobno cebule i czosnek. Na patelnię wrzuć łyżkę masła , na którym podsmażysz cebulę i czosnek. Kiedy już trochę się zeszklą, dodaj szpinak i podsmażaj jeszcze ok. 2 minuty. Dodaj śmietany, jajka i połowę startego sera. Dopraw gałką muszkatołową , solą oraz pieprzem. 
Ciastem wylep natłuszczoną tortownicę, foremkę do zapiekania bądź ( jeśli jesteś szczęśliwą posiadaczką , jak ja;) ) silikonową formę na tartę. Do środka wlej farsz i posyp górę resztką sera. Zapiekaj 40-45 minut w 180 stopniach. Quiche smakuje równie dobrze na zimno! 

Smacznego!                                                                                                                         Paulina